Ogłoszenia

Przepraszam że nic nie dodaję, mam nadzieję że jeszcze tutaj wrócę
~2018

wtorek, 18 lutego 2014

Recenzja gry Impressive World

Impressive World

Twórca gry: Kov
Oficjalna strona gry: http://impressiveworld.kamrbb.ru/
Do nabycia przez: Pobranie
Gatunek: Mmorpg
Rok wydania: 2011 (?)

Impressive World, czyli można powiedzieć, że jest to powrót gry, która dawno temu przestała funkcjonować, czyli Impressive Title. Jest kolejną grą Kov'a będącą Mmorpg w, którym wcielamy się w zwierzę a następnie ganiamy za itemami. Czy powrót, który nastąpił już kilka lat temu faktycznie jest warty uwagi?






Na pewno dla fanów tego typu gier, jest to coś, w co warto zagrać. Gry nawet jeśli nie mają żadnego głównego celu cieszą się niemałą popularnością, przynajmniej z tego co widać na mapach. Tworzymy naszą kotowatą ( tym razem możemy tylko taką, co moim zdaniem nie jest specjalnie przeszkadzające) postać i ruszamy na mapy. 

Tak samo jak w podobnej grze Last Moon tutaj głównym celem graczy jest zbieranie itemów poprzez zabijanie określonych gatunków zwierząt. Mimo, że te są nawet ładniejsze niż w wspomnianej wcześniej grze, a itemy wypadają szybciej, częściej i z reguły są lepsze, i jest ich więcej, moim zdaniem sam system jest nieco gorszy. Bowiem tutaj niepotrzebnych przedmiotów nie można sprzedać, nie ma tutaj systemu medali. Nie myślę, że to 
gorzej, to nawet bardziej ułatwia sprawę. Ale czasami gdy widać masowo porozrzucane po mapach itemy, które nikomu nie były potrzebne to aż się smutno robi. Chociaż po części dobra okazja dla początkujących, którzy nie mają żadnych. Ale częściowo niezbyt uczciwa, w końcu niektórzy za nimi trochę chodzili, by coś ciekawego upolować...


Sprawę itemów już omówiłam. Gdy już zdecydujemy, że nam ich wystarczy możemy pobiegać po mapach albo z kimś pisać. Moim zdaniem trochę szkoda, że nikt nie przewidział możliwości nudzenia się danej osoby i nie dodał więcej rozrywek. Bo w końcu ileż można polować? Co prawda są mapy, na których można zostać dłużej co moim zdaniem idzie na plus, bo można sobie znaleźć na nich jakieś zajęcie to jednak wszystko do czasu. Grafika moim zdaniem daje radę, jest w porządku, efekty pogodowe także. Widać jednak, że najwięcej uwagi poświęcono naszym postaciom. Jednak gdy chodzi o zbiorniki wodne czy skały to już trochę gorzej, mam na myśli błąd polegający na tym, że gdy zbliżymy się do jakiegoś wysokiego wzniesienia nasza postać natychmiast ''leci" często znajdując się w krótkim czasie na szczycie góry. Czy to pomaga czy przeszkadza to nie mam pojęcia, ale na pewno nie wygląda estetycznie. A jeśli chodzi o wszelkie kamienie, to moim zdaniem nie wyglądają jakoś powalająco. Ale szczerze mówiąc to nie wiem, czy ktokolwiek się im przygląda. Co mi tutaj nie pasowało, to mało realistyczne polowania, tak samo jak w Last Moon, bliźniaczej grze. Wrogowie po zaatakowaniu po momencie zaczynają z nami walczyć i nie reagują na żadne nasze działanie w jakiś szczególny sposób. Byle tylko dorwać potłuc chwilę i odbiec na moment. Nielogiczne? Pewnie tak. Co jeszcze, ta gra na pewno może się wydawać z początku trudna i skomplikowana, ale gdy już zrozumiemy o co chodzi, powinno być każdemu łatwiej. Miałabym także zastrzeżenia co do tego, że szybko się nudzi gry gramy samemu. Owszem, trochę się pochodzi popatrzy na mapy, będzie polowało na zwierzęta i zbierało itemy, ale co gdy już wyposażymy naszego kota? Wtedy nie pozostaje nam prawie nic do roboty. Także przydały by się jakieś rzeczy, które by sprawiły, że gra się nie nudzi. Przynajmniej nie tak szybko. Bo w Last Moon się to udało, wprowadzono coś co by dało zajęcie graczom, tutaj jednak... Nie.


Jeśli chodzi o muzykę czy dźwięk, to prawie nic nie zwraca jakieś szczególnej uwagi, może poza muzyką z dyskoteki, która mi nie chciała wyjść z głowy. Do tej pory nie mogę przeboleć tego, że usunięto ścieżkę dźwiękową jaka była kilka lat temu, strasznie mi się podobała. Ta zmiana poszła na minus, zdecydowanie.

Recenzja dobiega końca. Moje wrażenia z gry były mieszane. Ani nie była jakaś super świetna, ale na pewno nie była tragiczna. Ale myślę, że jednak można ją polecać osobom, które faktycznie lubią gry Kov'a czy też gry tego typu, bo jak już kiedyś wspominałam, zbyt wiele to ich nie ma. A często zyskują sobie fanów, tak więc ostateczna decyzja należy już do was.



Podsumowanie:
Grafika: 7-/10
Muzyka: 5/10
Wrażenia: 5-/10

+ Dużo itemów
+ Wiele możliwości tworzenia postaci
+ Sporo map
+ Animacje postaci
+ Dużo stworzeń biegających wokół

- Szybko się nudzi, jeśli się gra samemu
- Błędy
- Wyrzucenie dawnej ścieżki dźwiękowej
- Polowania mało realistyczne
- Na początku może się wydawać skomplikowana

Ocena końcowa: 6/10


Od recenzentki:
Jak zwykle powróciłam po długim czasie. Trochę się wahałam nad oceną dla gry powyżej, ale jest. Mam już chwilowo czas i spokój. Ponadto zamówiłam wczoraj The Elder Scrolls V: Skyrim tak więc jak już zagram to będzie nowa recenzja. Gra bardzo chwalona, ja ostatnio się bardzo nudziłam więc pomyślałam, że muszę kupić tą grę, bo cały czas odkładałam. Przez jakiś czas już nie będę pisała kto recenzował, bo możliwe, że moja współpraca z kilkoma osobami coś nie wyjdzie.
Koniec, ja nadal żyję, i nadal będę męczyła tego bloga. C:

niedziela, 2 lutego 2014

Recenzja gry The Path

The Path


Twórcy gry: Tale of Tales
Oficjalna strona gry: http://tale-of-tales.com/ThePath/
Do nabycia przez: Kupienie gry
Cena: 9.99 $ ( około 30 zł)
Gatunek: Horror
Rok wydania: 2009


Spotykałam się z różnymi opiniami co do tej gry. 
Większości osób się nie podobała, zapewne nie jest dla
każdego, nie każdy potrafi zrozumieć. A jako, że lubię oryginalne gry stwierdziłam, że muszę w końcu się zabrać za The Path. I nie pożałowałam tego, bardzo polubiłam tą grę. Można ją określić jako inną wersję bajki o czerwonym kapturku, bardziej brutalną, mroczną, dającą do myślenia. W grze pokierujemy jedną z sióstr. Jest ich 6: najmłodsza 9-letnia Robin ciekawa świata i radosna, trochę starsza Rose ,która zaczyna sobie już zdawać sprawę z tego co ją otacza i z realności różnych zagrożeń, Ginger, która nie jest już dzieckiem, ale nie jest także nastolatką, Ruby, ponura emo dziewczyna, jeszcze nie dorosła, ale starsza ( choć nie koniecznie bardziej dojrzała emocjonalnie) Carmen oraz zastępująca im matkę 19-letnia Scarlet która kocha sztukę. Naszym zadaniem rzekomo jest dotrzeć do domku babci. A gdy tam dotrzemy , ukazuje nam się napis porażka. O co więc chodzi?


W rzeczywistości cel gry jest całkowicie inny. Tak na prawdę, chodzi o to by zboczyć ze ścieżki i wejść wgłąb lasu. A ponieważ są nawiązania do czerwonego kapturka musi być i wilk. Wilkiem jest dla każdej z dziewcząt co innego. Dla Ruby jest to mężczyzna częstujący papierosem, a dla najmłodszej Robin... wilk. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale jednocześnie miałam nadzieje przybliżenia głównego celu. Dopiero po spotkaniu z ,,wilkiem" zostajemy wyrzuceni wprost pod dom babci i gra uznaje nasze dokonania za sukces. Bardzo fajne wydaje mi się to, że dom babci po przejściach naszej protagonistki zmienia się, możemy w nim dostrzec rzeczy, które znaleźliśmy w lesie. Dom jest wręcz straszny, i niepokojący. Czyli można powiedzieć, że w rzeczywistości chodzi o to, co w innym przypadku było by porażką. Po co to?

Wszelkie sytuacje, przez które muszą przejść nasze bohaterki mają na celu zdobycie przez nie doświadczenia życiowego, i uświadomienia z tym, co czeka je w dorosłym życiu, jak może się skończyć bycie nieuważnym czy zaufanie osobie, która tylko wydawała się mieć dobre intencje, a rzeczywistość była inna. Tak więc z tego, że spotkało je nieszczęście można wyciągnąć wnioski na przyszłość. Mądre moim zdaniem. 

Czy można tutaj zrobić coś prócz znalezienia wilka? Oczywiście, można na przykład zbierać kwiatki w lesie, znajdywać przedmioty, które nam mogą przybliżyć osobowość dziewczyn, ponieważ przy każdym przedmiocie możemy poznać ich myśl co do tego, o czym na przykład im to przypomina.  Fajne i pomagające lepiej się zapoznać z bohaterkami oraz wpływające na to co będzie w domku babci. Podoba mi się to, że gra nie jest liniowa i możemy robić w niej właściwie co chcemy, nic nie stoi na przeszkodzie by najpierw pozbierać wszystkie kwiaty potem poznajdywać wszystkie przedmioty a dopiero później iść wykonać zadanie. Interakcji dokonujemy... brakiem interakcji, wystarczy nic nie robić a postać sama do czegoś podejdzie.

Warto wspomnieć o postaci dziewczynki w bieli, która biega po lesie i okolicach. Z początku nie wiedziałam do końca o co chodzi, co ma na celu jej postać.  Wkrótce sama się przekonałam. Zawsze zaprowadzała nas ona na ścieżkę, bawiła się z nami i ogółem była bardzo dla nas miła. Jak potem wywnioskowałam jej dokładnym celem było odciągniecie nas od lasu byśmy szli bezpieczną ścieżką do domku babci i uniknęli złego. Co jednak było trochę smutne, bo mimo jej starań zawsze wychodziło na jedno.


Fabułę już pochwaliłam teraz pora na resztę. Grafika moim zdaniem jest ładna, nie mam jakichś specjalnych zastrzeżeń. Przedmioty także wyglądają przyzwoicie. Do twarzy mogłabym się trochę przyczepić, ale to właściwie nie jest jakiś specjalny problem. Las faktycznie emanuje zimnem i niebezpieczeństwem a w okolicach ścieżki jest miło i wesoło. Zdecydowanie podoba mi się ładne operowanie światłem. Obraz czasem się rozmazuje, ale moim zdaniem jest to fajnie wpasowane w grę z mrocznym klimatem, którego tutaj nie brakuje. 

Do czego bym się mogła doczepić... Podczas biegu postaci gdy biegniemy już dość długi czas obraz zaczyna się wręcz zbyt mocno ściemniać i rozmazywać. Momentami już nie miałam pojęcia gdzie biegnę, tak więc mogło to być uciążliwe. A szkoda, bo podczas biegu staje się jeszcze straszniej, muzyka i tło robią swoje. W cut-scenkach widziałam całkiem sporo błędów typu przechodzenie przez drzewa czy obiekty. Potrafiło to faktycznie nieco wybić z klimatu. Podczas normalnej gry coś takiego się nie zdarzało, a przynajmniej nie przyuważyłam tego.

Skoro już przy muzyce i dźwięku jesteśmy, muszę powiedzieć, że zdecydowanie mi się podobało. Muzyka była klimatyczna, miła, podkreślała nastrój a to lasu, a to ścieżki, a to jakiegoś zdarzenia. I przede wszystkim wywoływała uczucie niepokoju. A o to właśnie chodziło. I zdecydowanie twórcom się to udało.
Dźwięki otoczenia także były bardzo dobre i nie mam nic do zastrzeżenia.

Moja recenzja dobiega końca. Miałam nadzieje przybliżyć wam tą grę bardziej. Nie żałuję czasu, który jej poświęciłam, i wam także ją polecam. Ale zdaję sobie sprawę, że nie jest dla każdego, wiele osób jej nie docenia. Niesłusznie.







Podsumowanie:
Grafika: 7+
Muzyka: 10-/10
Wrażenia: 9+/10

+ Klimat
+ Ciekawy pomysł przekształcenia bajki 
+ Muzyka i dźwięki
+ Nic nie jest powiedziane wprost
+ Pomysłowe rozwiązania
+ Swoboda w działaniu

- Nie dla każdego
- Drobne błędy i irytujące drobiazgi


Ocena końcowa: 9/10

Screeny z gry: Collina
Recenzowała: Collina

Od recenzentki:

 Pomyślałam, że dodam recenzje świeżo po tym jak grałam w The Path wczoraj i dzisiaj. W trakcie ferii postaram się tego zorganizować więcej, bo teraz nie mam jakoś specjalnie czasu na granie i na opisywanie. 
Trochę mi szkoda, że nie mam jakiegoś gniota do zrecenzowania tylko póki co same porządne gry. A przecież mam także odradzać niektóre gry... Mam chwilowo trochę problemów z grą Limbo, ale zależy mi na tym, by ją przejść, bo mi się spodobała. Będę zmuszona brać screeny z internetu, bo mi coś nie łapie, nie wiem dlaczego. Stwierdziłam, że będę grała w ''Alice", bo jak to u mnie bywa, zastanawiałam się ,dlaczego jest to takie popularne, i pomyślałam, że muszę sprawdzić, bo się nie dowiem.

A właśnie, odnośnie ceny gier, podaję takie ceny, jakie się dowiedziałam, że obowiązują, dlatego z reguły jeśli mam grę na przykład z jakiegoś magazynu o grach muszę poszukać ile to kosztuje gdyby kupować w pudełku czy poprzez internet. Dlatego mogą być inne niż te które wy wynaleźliście.


Info aktualne:

Gry które przeszłam:

The Path
Postal 2 Share the pain ( jeszcze tylko przechodzę jeszcze raz na poziomie trudniejszym, ale to szczegół)


Gry w które gram:

Limbo
The Endless Forest

Gry odłożone:

Irisu Syndrome
Cube World

Plany:
American McGee : Alice ( ale jeszcze nie wiem co z tego wyjdzie)


Recenzje odłożone:
To the moon ( screeny)
Misao (screeny)
Feral Heart 
Impressive World
Yume Nikki ( screeny)
Slender Elementary 


Trzymajcie się wszyscy, jeszcze znajdę jakieś ciekawe gry do recenzowania.


sobota, 18 stycznia 2014

Recenzja gry The Witch's house

The Witch's house

























Twórca gry: Fummy

Oficjalna strona gry: http://www.vgperson.com/games/witchhouse.htm (angielska)

Do nabycia przez: Pobranie gry

Cena: Darmowa

Gatunek: Horror

Rok wydania: 2012

The Witch's house to zdecydowanie świetna gra. Jeszcze na długo po zakończeniu jej myślałam o zakończeniu, tworzyłyśmy rozmowy ze znajomą i przede wszystkim, strasznie się bałam. Nie dość, że ta gra opowiada bardzo dobrą i smutną historię to co ważne u horrorów, autentycznie wywołuje strach i niepokój, od początku do końca i jeszcze później. O ile się dobrze zrozumie zakończenie.  A ta gra w ogóle się na taką nie zapowiadała...



Grę rozpoczynamy w lesie i po tym co nam zasugerował czarny kot po zniszczeniu krzewu róż ruszamy do tajemniczego domu w lesie. Z listu, który mamy w kieszeni dowiadujemy się, że Viola, czyli główna bohaterka gry miała tego dnia spotkać się z jej przyjaciółką Ellen. I właściwie na tym momencie zakończę opowiadanie o fabule. Mam nadzieje, że sami dobrniecie do końca i dowiecie się, co się stało.
Jeśli chodzi o wszelkie zagadki, to w tej grze dzielą się na trudne i... bardzo trudne. Co prawda zdarzyło się kilka niespecjalnie wymagających myślenia, to jednak ta gra nie nadaje się do zrelaksowania, bo trzeba przy niej myśleć. I przede wszystkim jest to horror, a przy horrorze zbytnio nie odpoczniemy. Postaci nie jest wiele, ale to absolutnie nie przeszkadza. Moim zdaniem wszystko jest bardzo dobrze wpasowane w całość, i nawet lepiej jeśli jest mniej a ciekawe postacie niż wiele takich praktycznie bez osobowości.

 Co mi w tej grze nie pasowało? Moim zdaniem momentami była zbyt trudna albo elementów do wykonania w kilku najbliższych otoczeniach było na tyle dużo, że można było się zgubić i wpaść w dezorientację, co się zrobiło a czego jeszcze nie.

Trudność zagadek przez to wzrastała i kończyło się z reguły na błądzeniu i szukaniu jakieś odpowiedzi. 
Muzyka w The Witch's house była moim zdaniem na wyjątkowo dobrym poziomie.
Zwiększała wrażenie strachu i niepokoju. Absolutnie nie przeszkadzała, a dzięki niej było jeszcze straszniej. Zwłaszcza w ostatnich scenach gry.
Co mi się wyjątkowo spodobało w tej grze poza muzyką to fabuła ( początkowo wydawało się, że jej nie ma a w grze nic nie jest w stanie nas zaskoczyć). Pomysł na historię jest oryginalny, dopracowany i ciekawy. Gra nie dłużyła się tak bardzo jak Mad Father, chociaż jest oczywiście trudniejsza. The Witch's house ma 2 zakończenia oraz kilka ukrytych dodatkowych scen. Może ta liczba zakończeń nie powala na kolana, ale lepiej mniej a dobrze, niż dużo a byle jak.

Jak już wspominałam jako horror ta gra jest bardzo dobra. Fummy odstawia dobrą robotę. Często miałam uczucie strachu i wrażenie wszechobecnego
niebezpieczeństwa, bo w tej grze wyjątkowo łatwo zginąć.  Tak więc nad każdą decyzją należy się zastanowić, bo jedna w pewnym momencie będzie znaczyła wszystko. Nie powiem w którym to momencie, by nie niszczyć emocji. Jakie zakończenie otrzymamy? Czy dowiemy się prawdy, czy odejdziemy w niewiedzy?  Przekonajcie się sami. Grę gorąco polecam.








Podsumowanie:
Grafika: 8+/10
Muzyka:9/10
Wrażenia: 10/10

+ Zaskakujące zakończenie
+ Fabuła
+ Emocje
+ Muzyka
+ Straszna
+ Nie zasypuje zbędnymi dialogami
+ Uczy

-Dla niektórych może być zbyt trudna
-Nie każdy dobrze rozumie zakończenie

Ocena końcowa: 9+/10

Screeny z gry: Collina
Oceniała: Collina

Od Recenzentki:

Wiem, idzie mi z tymi recenzjami jak po gruzie. Ale jak już mówiłam to nie jest moja wina. Dzisiaj chyba napisałam tą recenzję za krótką... W każdym razie tyle mam do powiedzenia o tej grze. Mam głupie wrażenie, że Screeny z Witch's house są jakieś monotonne. Ale zawsze w przypadku własnoręcznego zdobycia lepszych ( pewnie jeszcze będę ze znajomymi grała w to, bo koleżankę wciągamy w te gry z Rpg Makera, tak więc screeny pewnie będą c:), zamieniam te gorsze które byłam zmuszona wstawić, by nie było pustego pola. Już tak zrobiłam w recenzji Minecrafta ale pewnie nikt nie pamięta albo nie zauważył. Mam teraz trochę wolnego czasu więc postaram się nadrobić braki. Bym dodawała więcej i szybciej, tylko do większości gier które przeszłam muszę od nowa screeny zdobywać, i jest to dość czasochłonne. Jak widać tekst pod obrazkiem mi się trochę spierniczył nie mam pojęcia dlaczego.
Ślę pozdrowienia wszystkim leniwym młotom którzy nie chcą skomentować by mi pomóc w recenzjach, oraz moim znajomym. C:

niedziela, 5 stycznia 2014

Recenzja gry Minecraft


Mineraft


Twórca gry: Markus Persson
Oficjalna strona gry: https://minecraft.net/

Do nabycia przez: Kupienie gry ( ale jeśli się ktoś uprze...)
Cena: 30-100 zł
Gatunek: Sandbox
Rok wydania: 2009




Brzydka, bez samouczka i bez fabuły. Być może te trzy rzeczy przekreśliły by losy tej gry, jednak grają w nią tysiące, jeśli nie więcej osób. Jest bardzo popularna mimo grafiki, która nie każdemu może przypaść do gustu. Dlaczego? Bardzo wciąga, i mimo wszystko jest w niej jakiś cel. Cel, który każdy określa sobie sam. Dla mnie osobiście grafika nie ma zbyt wielkiego znaczenia, jeśli gra jest autentycznie ciekawa i chce się do niej wracać.



Mamy do wyboru na ten moment kilka trybów gry: kreatywny, przetrwanie, hardcore i przygodowy. Z przygodowym się osobiście jeszcze nie spotkałam grając w Minecrafta. 

W trybie kreatywnym mamy do wyboru wszystkie bloki i przedmioty jakie są, także  portale oraz jajka spawnu określonych mobów ( czyli stworzeń występujących w grze) czyli ogółem luz i można robić co się chce. Także latać. Bardzo mi się podoba, że jest taki tryb, bo grałam głównie na nim. Co nie znaczy, że nie grałam w przetrwanie czy hardcore. Po prostu jak dla mnie to super pomysł, że twórca dał taką możliwość, bo na trybie kreatywnym można się bawić jeszcze lepiej niż na innych, a przynajmniej takie są moje odczucia.

Kolejny, to tryb przetrwania w którym chodzi właśnie o tytułowe przetrwanie. Rozpoczynamy grę
w losowym miejscu bez niczego. Musimy wszystko wyzbierać sami, najpierw tniemy drzewo gołą ręką, później tworzymy także przedmioty takie jak kilof, które nam pomagają w dalszej grze. Polujemy także na chodzące sobie świnie czy krowy, w nocy uważamy na zombie czy szkielety. Później możemy zbudować własny dom, siać zboże czy też hodować zwierzęta. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby urządzić sobie dom w jaskini czy też zostań górnikiem właśnie. Ogółem możliwości jest mnóstwo. Co także mi się podobało.

Tryb Hardcore natomiast jest trybem przetrwania, jednak nie mamy możliwości zmiany trudności czy też odrodzenia po śmierci naszej postaci.

Jeśli chodzi o tryb przygodowy w nim żaden gracz (oprócz osoby która udostępnia mapę) nie może niszczyć bloków nie posiadając przeznaczonego do tego narzędzia. A przynajmniej z tego co się dowiedziałam.

Jak już napisałam, w grze nie ma fabuły, można powiedzieć, że wszystko kreujemy tutaj sami oraz mamy wielkie możliwości, także jeśli planujemy zrobić coś bardzo głupiego, co już testowałam zresztą. W Minecrafcie występuje wiele mobów, od zwyczajnych takich jak owce , konie, świnie czy wilki aż po wspomniane już wcześniej zombie czy też stworzenia nie istniejące w innych grach czy wierzeniach, takie jak Creepery, Endermany czy Ghasty. A przynajmniej, nic mi na ten temat nie wiadomo.  Z określonymi zwierzętami należy postępować w określony sposób. niektóre możemy oswajać, by nam pomagały łapać inne stworzenia na mięso czy materiały, a innych natomiast nie oswoimy a pozostanie nam zabijanie ich. Oczywiście jeśli ktoś chce, możemy także hodować określone zwierzęta karmiąc je wcześniej odpowiednim jedzeniem, by nas polubiły.

Jeśli chodzi o mapy, nie mamy tutaj map do wyboru. Znaczy mamy, ale mapy generują się losowo, albo po wpisaniu określonego seeda czyli liczby generującej świat. Czyli po raz kolejny duża dowolność i wiele możliwości. Biomy dzieli się na pięć kategorii ze względu na temperaturę: ośnieżony, zimny, umiarkowany, ciepły i neutralny. Jak wyglądają, mówią to już ich nazwy. W ośnieżonym na ziemi leży śnieg oraz co jakiś czas pada, w neutralnym mamy trawę i drzewa a w ciepłym może być pustynia.
W niektórych terenach możemy spotkać specyficzne gatunki mobów, których nie ma nigdzie indziej, tak jak na przykład oceloty spotkamy w dżungli a nigdy w śnieżnej krainie. A wilka powinniśmy szukać w lesie, nie gdzieś na łące.

Osobiście gra w multi mi jakoś nie przypadła do gustu. Ostatni raz grałam tam kilka lat temu i to za namową znajomej, nie wróciłam do tego. Może jest to związane z tym, że nie lubię gdy ktoś mi się za przeproszeniem wpiernicza w grę, tym bardziej, jeśli właśnie muszę ją zrecenzować. Cóż, poziom większości graczy wszystko wyjaśniał. Po prostu nie lubię pisać z kimś, kto nie wie o istnieniu dużej litery czy znaków interpunkcyjnych. W niektórych grach nie mam takiej możliwości, bo gry są tylko tylko internetowe. Tutaj na szczęście, można grać samemu bez żadnych problemów. 

Co mi się w tej grze nie podobało? Gra nie ma samouczka, nie sądzę, że to źle. Ale crafting czyli tworzenie kolejnych przedmiotów nie jest tak od razu oczywisty. Nie wszystko może być takie łatwo to wymyślenia, tak więc może sprawiać problemy i zmuszać do grania z otwartą Minecraft Wiki by co jakiś czas sprawdzać jak stworzyć co.
Ciekawy efekt graficzny, który każdy może uzyskać

Grafika jaka jest każdy widzi ( chociaż niedawno znalazłam ciekawe opcje modyfikacji grafiki, wystarczy nacisnąć i wszystko wygląda całkowicie inaczej, polecam wypróbować wszystkie rodzaje). Jednak jest to zabieg celowy. I mi to osobiście nie przeszkadza. Po prostu ma oryginalną oprawę graficzną która ją wyróżnia od innych gier. No, chyba, że są tego typu ( jak na przykład Cube World w które także gram) Tym tłumom graczy chyba też. Muzyka pojawia się tutaj raz na jakiś czas. Jest jednak trochę monotonna i senna. Nie wiem czy aby na pewno pasuje ona do tej gry. Niejednokrotnie musiałam ją wyłączyć, bo zaczęłam czuć się zmęczona, a przy tej grze nie zamierzam spać, jak zresztą przy żadnej innej. Tak więc muzyka jest trochę za spokojna, czasem aż trochę niepokojąca. Nie wiem dlaczego akurat tak jest. Być może był to zamierzony plan twórcy. Co nie znaczy, że w ogóle mi się nie spodobała, wręcz przeciwnie. Była przyjemna dla ucha, bardzo miło się słuchało, ale raczej gdy zamierzamy grać na przebudzenie, nie będzie nam ona sprzyjała.



Czas na podsumowanie gry. Może nie jest grą dla każdego, ale można w to zagrać. Tym bardziej, że jest wiele możliwości, wiele rzeczy możemy dokonać. To, że część graczy może się zachowywać dość głupio i dziecinnie ( Cóż, moje kuzynostwo około 9-letnie w to gra jak się ostatnio od nich dowiedziałam...) nie znaczy jednak, że nie warto się zapoznać chociażby po to by się dowiedzieć ,, czym oni wszyscy się tak jarają?" Ja sprawdziłam. I chyba mi się udało dowiedzieć.

Podsumowanie:

Grafika: 2/10
Muzyka: -5/10
Wrażenia: 7+/10

+ Ciekawy pomysł
+ Różne tryby gry
+ Tryb kreatywny
+ Różne oryginalne pomysły
+ Czasem całkiem ładne widoki
+ Wiele możliwości
+ Popularność gry

- Czasami przekombinowany system Craftingu
- Grafika nie każdemu musi się spodobać
- Muzyka może być czasem zbyt senna

Ocena końcowa: 8-/10

Screeny z gry: Collina
Oceniała: Collina




Od Recenzentki:

Dawno nie dodawałam, żadnej recenzji, wiem. Ale byłam dość zajęta i poza tym szkoła  mnie wyjątkowo zmęczyła. Dzisiaj niby też się źle czułam ( ciagle się nie wysypiam), ale po kilku dniach opierdzielania się stwierdziłam, że koniec tego oglądania anime i grania w gry całymi dniami, trzeba dodać recenzję. Tak więc jest. ^^
Zaczęłam ostatnio grać w Cube World tak więc gdy tylko osiągnę wysoki poziom wiedzy na temat tej gry i rozwinę swoje postacie i takie tam to także zrecenzuje. Póki co nadal jestem na etapie robienia screenów z Witch's house co się równa z przechodzeniem gry od nowa.
Znów zastosowałam pewne zmiany, usunęłam ,,grywalność",  bo po co to komu. W końcu jak już wspominałam, blog nadal się rozwija.

Dobra, kończe moje przemyślenia, bo u mnie kuzynostwo siedzi i muszę ich zająć, zaczęłam im opowiadać fabułę książki ,,Carrie". xDD

Trzymajcie się wszyscy, kolejne recenzje wkrótce.








wtorek, 24 grudnia 2013

Recenzja gry Alice Mare

Alice Mare


Twórca gry: Miwashiba
Oficjalna strona gry: http://vgperson.com/games/alicemare.htm (angielska)
Do nabycia przez: pobranie gry
Cena: Darmowa
Gatunek: Horror przygodowy
Rok wydania: 2012

Zdecydowałam się zagrać w tą grę mimo tego, że gry stworzone w Wolf Rpg editor często mnie drażnią trochę specyficzną grafiką. Niby wszystko też jest pikselkowe, ale jakieś jakby gorsze, niż te Rpg makera. Ale jeśli ktoś chce, to się przyzwyczai. Wyglądy postaci mi się spodobały więc pomyślałam, że musi być ciekawie. Nie wydaje się jakoś specjalnie popularna.
Alice Mare, gra na pewno nie jest zła, ale spodziewałam się trochę więcej.


Bohaterem naszej gry jest tym razem chłopiec, który stracił rodziców i pamięć.
Razem z innymi dziećmi i tak zwanym ,,nauczycielem" ( nie chce on podawać swojego imienia, twierdzi, że go nienawidzi) żyje w dużym domu.  Dostajemy od Nauczyciela zeszyt,  jak twierdzi, dał zeszyt każdemu dziecku, a pisać w nim możemy co chcemy, stwierdza on także, że niektóre dzieci po tym zeszycie bazgrają, ale, że to jest w porządku. Wszystko się wydaje całkiem zwyczajne, do czasu gdy w nocy Allen ( bo tak się nazywa ten chłopiec) przypadkiem zrzuca lustro ze ściany, próbując pomóc motylowi. Nauczyciel jednak nie jest na niego zły, i każe mu po prostu wracać do łóżka spać. Gdy chłopiec wchodzi do pokoju widzi kota który znika w szafie, a następnie postanawia to sprawdzić i wchodzi do szafy...

Jak się okazuje szafa była przejściem do innego świata, jednak nie będzie to tym razem Narnia. Spotkamy tutaj postaci z ,,Alicji z Krainy Czarów" Białego Królika, który będzie naszym przewodnikiem po świecie, co prawda trochę marnym, bo nie może się ruszyć z miejsca. Będzie tutaj także kot z Chesire, ukazany w grze jako między innymi złodziej. W tym świecie spotkamy także dzieci, z którymi  się poznaliśmy jeszcze przed wejściem do szafy. Przez całą grę, będziemy zbierać kartki z zeszytów, co one nam dadzą, to już pozostawiam wam do domyślenia się w trakcie gry. W każdym z pokojów spotkamy inne dziecko, dowiadujemy się o nim więcej a także wykonujemy określone zadania.

A skoro już przy zadaniach jesteśmy, to z reguły są w porządku, można się domyślić, co trzeba zrobić. Jednak co mnie najbardziej zdenerwowało to kody. Owszem, często w grach trzeba podawać jakieś szyfry by odblokować coś tam. Ale tutaj moim zdaniem sprawa jest wyjątkowo głupia. Mimo moich wielu usilnych prób, PRAWIE NIGDY nie zdołałam rozszyfrować kodu który miałam podać.  Byłam zmuszona sprawdzać w internecie, jaki będzie kod ( i to w kilku miejscach). I do tej pory nie wiem, skąd ten kod oni wzięli. Nie wiem czy to ja jestem jakaś głupia czy to twórca wymyślał liczby wzięte nie wiadomo skąd. Później się jeszcze zastanawiałam, dlaczego akurat taki. Raz czy dwa mi się udało domyślić. Gra nie powinna być na tyle przekombinowana, by się właśnie tak kończyło, że ktoś albo zostawia grę i daje sobie spokój, albo jest zmuszony zobaczyć, jaki to kod będzie. Fabuła moim zdaniem nie jest zła, z reguły są tu odniesienia do bajek ( Czerwonego Kapturka, Jasia i Małgosi, czy też to wspomnianej wcześniej Alicji w Krainie Czarów), ale jest to całkiem dobrze wpasowane w grę, więc z reguły to nie przeszkadza. Pomysł był całkiem ciekawy, chociaż zdarzały mi się momenty dezorientacji, gdy w ogóle nie wiedziałam o co chodzi w fabule, ale z reguły się to dość szybko wyjaśniało.
Jeśli chodzi o jakość gry, to pod względem grafiki Wolf Rpg Editor jest  nieco gorszy od Rpg Makera. Ale to nie znaczy, że nie da się w tym programie wymyślić nic ciekawego, czy też się nie postarać. Można powiedzieć, że po prostu ma inny styl. Tak więc grafiki się tutaj nie uczepię, rysunki na skrawkach papieru które znajdujemy są moim zdaniem ładne, co można stwierdzić na screenie obok. Zastanawiałam się także przez jakiś czas, czy obok tego co mówi dana postać jest zrobiona celowo w wersji również pikselkowej, czy po prostu autor nie chciał postaci rysować, albo  też chciał się wyróżnić na tle gier, które obok tych dialogów właśnie mają obrazki
postaci narysowane. Nie jest to moim zdaniem złe, bo postacie ładnie na tym wyglądają, chociaż można czasami nie zauważyć niektórych elementów ubioru. A skoro już przy dialogach jesteśmy, moim zdaniem jest ich trochę za dużo... Można się czasem trochę pogubić. Dlatego jeśli ktoś jest słaby z angielskiego, może mieć trochę problemów z tą grą. Gra nie wymaga wielu i długich dialogów by być świetną, czego przykładem jest chociażby Witch's house które i wkrótce zrecenzuję. Muzyka w grze nie zwraca jakiejś specjalnej uwagi, chociaż podobały mi się niektóre utwory. Ale zazwyczaj było to coś w stylu ,, a sobie coś tam w tle gra". Chociaż muzyka towarzysząca kotowi z Chesire mi się spodobała. Mimo to, myślę, że na prawdę można by było trochę są muzykę dopracować, tak by faktycznie chwyciła za serce albo podkreślała nastrój. 

Właśnie, nastrój. Ta gra została określona jako horror. Lecz mnie wystraszyła może dwa, trzy razy. Powinna być raczej jako ,,przygodówka z niewielkimi elementami horroru" czy coś tego typu... Ale to nie zmienia faktu, że można zagrać. Nie wiem jak dokładnie ją określić więc powiem, że jest to coś w stylu, zagraj jeśli nie będzie czegoś ciekawego, czy też jeśli się nudzisz.




Podsumowanie:

Grafika: 5/10
Muzyka:5/10
Grywalność:4/10

+ Fabuła nie jest zła
+ Ciekawe postacie
+ 7 zakończeń
+ Fajny pomysł na opowiedzenie historii różnych postaci.
+ Ładne obrazki na skrawkach papieru
+ Grafiki postaci


- Dziwne hasła
- Momentami przekombinowane zadania
- Słabo straszy
- Czasem nielogiczności w fabule
- Trochę za dużo tych dialogów

Ocena końcowa: 6+/10



Screeny z gry: Collina
Oceniała: Collina


Od Recenzentki:

Skończyłam Alice Mare dzisiaj po północy, a więc w wigilię. ^^ A teraz oceniłam. Dzisiaj też się wezmę do roboty z pisaniem i graniem, chociaż te przygotowania do wigilii sprawiają, że mi się dłuży, bo musiałam trochę pomagać. No nieważne. Muszę jeszcze przygotować Screeny z Witch's house i Misao. I skończyć te gry co pozaczynałam.

Świąteczny rysunek:

Oczywiście postacie z moich ulubionych gier, wiem, że strasznie zryłam to słońce w rogu, a Ellen się dłoń mutuje. xD Mary rozdaje prezenty *.* Wiem, że nie ma teraz śniegu i tak dalej, ale kto tam wie, jak u nich. :) My tam mamy na Wielkanoc śnieg, co wy chcecie. >.>

Viola i Ellen i czarny kot z Witch's house
Ib i Mary z Ib
oraz Puszyste (Fluffy) z The Crooked man





Świąteczna Mary :D


W tym roku pomyślałam: nie robię świątecznych rysunków, ale tym razem tak jakoś... Po prostu się zastanawiałam jakby te postacie obchodziły święta i tak wyszło. Mam nadzieje, że się podoba i, że recenzja się okazała przydatna.
Pozdrawiam, i wesołych świąt ponownie.

BOŻE CO Z TĄ GODZINĄ

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Recenzja gry Mad Father

Mad Father




Twórca gry: Sen 

Oficjalna strona gry (angielska): http://www.vgperson.com/games/madfather.htm  

Do nabycia przez: pobranie gry 

Cena: Darmowa 

Gatunek: Horror przygodowy 

 Rok wydania: 2012


Mad Father od początku mnie zaciekawiło. Od tej gry zaczęłam granie w horrory wykonane w rpg makerze, i nie żałuje, bo wszystkie te gry były świetne i nie pozostawiały mnie bez jakichkolwiek emocji czy zdania na ich temat. Jest to według mnie jedna z ciekawszych i jedna z lepiej wykonanych gier w Rpg makerze. Z dość zaskakującą fabułą, dobrymi rysunkami postaci i postaciami, których tak szybko nie można zapomnieć. I co najważniejsze, także opowiada jakąś historię która się wyróżnia, jak większość gier wykonanych właściwie w rpg makerze, wydająca się także najpopularniejszą.

W tej grze wcielamy się w Ayę Drevis, małą dziewczynkę która obudzona w nocyy  krzykiem zamierza się dowiedzieć co się stało. Jak się dowiadujemy tego dnia ( było już po północy) ona i jej ojciec mieli odwiedzić grób matki w pierwszą rocznice jej śmierci.  Jej ojciec jest naukowcem, pracuje w piwnicy razem z jego służącą Marią z, którą także ma romans. Aya zbudzona nocą idzie sprawdzić co się stało, dowiadując się przy okazji prawdy i tego, co się w rzeczywistości stało rok temu, gdy jej mama zmarła. Bo jednak było inaczej niż myślała.



Nie chce zbytnio zdradzać fabuły więc zostawię to na takim momencie. Zagadki w trakcie gry nie są jakieś bardzo trudne, ale czasami można przez własną głupotę, albo niedostrzeżenie czegoś się zagubić i nie wiedzieć co dalej zrobić, mimo, że tak na prawdę to wcale nie było trudne. Poznajemy kilka postaci, większość chce nam pomóc, ci którzy wydawali się źli tak na prawdę nie działali przeciwko nam, a osoby które dotychczas sprawiały wrażenie zaufanych okazują się inne, niż się                                        spodziewaliśmy.
 Co mi w tej grze nie pasowało pod względem rozgrywki było to, że jeśli przechodzimy grę kilka razy, to wspomnienia Ayi zaczynają już irytować, tym bardziej, że nie da się ich jakoś ominąć, a czasami te sceny były trochę długie, czasem niewiele wnosiły. Nie pasowało mi to, że momentami miałam wrażenie, że już powinnam być przy końcu gry a to dopiero połowa, tak więc można mieć wrażenie, że gra była czasem przedłużana.  Co mnie już całkiem zbulwersowało to to, że przez różne nieistotne drobiazgi można było nie otrzymać prawdziwego zakończenia. Do tej pory nie mogę znieść tego, że przez to, że nie przeczytałam książki Marii, otrzymałam złe zakończenie.
Grę przechodziłam wielokrotnie, w końcu mnie znajoma uświadomiła w czym problem. Nie mogę sobie tego wybaczyć. I grze też.

Szkoda mi również tego, że postacie poboczne nie zostały jakoś bardziej rozwinięte, bo wydawały się moim zdaniem ciekawe, chciałam o nich wiedzieć więcej, o ich przeszłości. Postępowanie typu ,,więcej się domyślamy niż wiemy" nie jest moim zdaniem złe, sama często tak robię podczas wymyślania jakichś historyjek czy postaci. Jednak to ma wadę taką, że jednak chce się dowiedzieć więcej i taki niedosyt, że jednak się tego nie dowiedziało.

Jeśli chodzi o wykonanie, Mad Father zostało bardzo dobrze wykonane, zarówno pod względem jakości obrazków czy też pikselkowych ikonek postaci czy też przedmiotów, widać, że ktoś się postarał. Tak więc grafika mi się zdecydowanie podobała. Jeśli chodzi o muzykę, to też była dobra, jak w większości tych gier. W każdym razie, nie pozostała mi obojętna, tak więc jest dobrze. Zachowania innych postaci także nie są w większości jakieś głupie, absurdalne czy nieuzasadnione, czyli to też było w porządku.

Mad Father było na pewno dobrą grą, starannie wykonaną z fabułą która nie powinna nikogo zostawić bez reakcji, oryginalną i zastanawiającą. Nawet już po przejściu gry miałam przez długi czas wrażenie ,,Co się właściwie dalej będzie działo? Dlaczego tak?"  mam tutaj na myśli to co się dzieje w prawdziwym zakończeniu, którego oczywiście nie zdradzę, sami poznajcie przechodząc grę, którą polecam.


Podsumowanie:
Grafika: 9+/10
Muzyka: 8+/10
Grywalność: 7/10

+ Grafika świetna
+ Fabuła
+ Zakończenia dające do myślenia
+ Różne ciekawe pomysły twórcy 
+ Nie jest przesadnie trudna
+ Ciekawe postacie

- Wrażenie przedłużania gry
- Przez drobiazgi można się czegoś nie dowiedzieć lub zawalić zakończenie
- Niektóre momenty są nudne
- Brak możliwości pomijania wspomnień


Ocena końcowa: 8+/10

Screeny z gry: Collina
Oceniała: Collina

Od Recenzentki:

Brnę z recenzjami dalej. ^^ Dzisiaj trochę krótko, wiem. Kończę już grać w Alice Mare ( a przynajmniej tak mi się wydaje) i wkrótce ocenię także i tą grę na moim blogu. Zastanawiam się co z Yume Nikki. Wzięłam ją do tych co ogarnęłam. Bo zanim mi się popsuł komputer byłam już prawie przy końcu tej gry, i się zastanawiam czy mi się opłaca ją przechodzić jeszcze raz. Znam jej zakończenie i ogółem bym mogła zrecenzować, jeszcze tylko screeny zrobię. Z Mad Father miałam je na telefonie, bo kiedyś jak głupia nazrzucałam i mam. xD  Kiedyś już oceniałam Mad Father i inne gry, tylko recenzje nie ujrzały światła dziennego, bo komputer zdechł. Wtedy dałam tej grze chyba 9+. No ale sentyment no, od tego się zaczęło... I dzięki Mad Father poznałam te wszystkie świetne gry. Będę jeszcze oceniała Touhou, ale to chyba tylko te części które były bijatykami, bo mi w strzelanki nie szło, a i nie mam własnych screenów, które staram się załatwiać w miarę własnych możliwości. A, i się zorientowałam jakiś czas temu, że chyba godziny na bloogu jakieś pokićkane, bo z reguły piszę nocą ( teraz na przykład jest 23:59 jak do kończę)albo po południu a pisze, że dodałam rano dany post, np o 10 albo 9. Szkoda tylko, że wtedy to ja śpię. o:

Jutro, w wigilię dodam jeszcze pewien świąteczny rysunek, albo dwa. Póki co postaram się pokończyć tamte gry co jestem w trakcie, bo jak mi się skończą do recenzowania to cienko będzie. >.> No cóż, pozdrawiam wszystkich którym nie chce się ruszyć dupy i skomentować, by mi pomóc w ulepszaniu bloga. :) Wesołych świąt, miłych przygotowań i fajnych prezentów. Mimo, że znając życie jutro też wpadnę na bloga i coś napiszę, to już składam życzenia. ^^ Tak więc do zobaczenia.